| Paul & Carol's buggie's had enough but we managed to have a cracking time anyway (in Banos). / Buggie, którym jeździli Paul i Carol się zepsuł po drodze, ale i tak mieliśmy niezły ubaw (w Banos). |
We have finally arrived in South America! For a moment there, the whole trip was threatened because of a silly accident in a hot tub and terrible back/arm pains afterwards. But we pulled it through.
Our first stop was Quito in Ecuador. We arrived here on 1st November -a national bank holiday. We had no idea that everything was closed nearby our hotel. And we couldn't get into town because of the terrible traffic.
We stayed here just for a day and then took a bus to Banos where we arranged to meet with Keith's friends, Paul and Carol.
We have visited the Equator line in Quito. But not the one that everybody goes to (Mitad del Mundo)... Apparently once the line was drawn and a monument was built someone arrived with a GPS and it turned out that the laltitude was calculated incorrectly. It runs a bit further away from that place. So we went over there. They've got a small museum established by a private person (on a private land) with the line painted through it on the ground. The museum's set up is very simple, everything's located outside but you get a guide who shows you around and invites you to participate in 'games' helping you to understand the 'effects' of the equator line.
No i w końcu dotarliśmy do Południowej Ameryki. Przez moment cała nasza podróż zawisnęła na włosku za sprawą głupiego wypadku w wannie i kontuzji pleców i ramienia. No, ale potrzeba czegoś więcej, żeby nas powstrzymać.
Naszym pierwszym przystankiem było więc Quito w Ekwadorze. Dotarliśmy tu 1-ego Listopada, czyli w dniu święta narodowego. Zupełnie byliśmy nieświadomi faktu, że wszystkie placówki były zamknięte niedaleko naszego hotelu. No i do centrum nie mogliśmy wyskoczyć, bo drogi były nieprzejezdne.
Zostaliśmy tutaj tylko jeden dzień i potem autobusem pojechaliśmy do Banos, gdzie umówieni byliśmy z Keith'a znajomymi, Paul'em i Carol.
W Quito pojechaliśmy do miejsca, gdzie przechodzi równik. Ale nie do tego, gdzie wszyscy jeżdżą (Mitad del Mundo)... Podobno kiedy linia równikowa została namalowana i wybudowano pomnik, ktoś użył GPSa i okazało się, że współrzędne pokazują coś innego. Linia przebiega troszkę dalej. Więc my udaliśmy się właśnie tam. Jest tam malutkie muzeum założone przez osobę prywatną (na prywatnej posesji), gdzie namalowano linię dzielącą ziemię na dwie półkule. Całe te muzeum (słowo muzeum jest tu wielkim określeniem) to jeden budyneczek z kilkunastoma eksponatami sztuki ekwadorskiej umieszczonymi pod gołym niebem no i oczywiście namalowanym równikiem. Przewodnik/czka oprowadza odwiedzających starając się skłonić ludzi do wzięcia udziału w "grach" i eksperymentach, które dostarczają dowodów na rożne działanie równika.
| Examples of Ecuadorian art showcased in the museum. / Przykłady sztuki ekwadorskiej znajdujące się w muzeum. |
| Lady who served us our first local dish, fritada. / Oto pani, która nam zaserwowała nasz pierwsze danie, fritadę. |
Ecuadorian delicatessen... guinea pig! No thank you, we are not going to taste that. / Ekwadorskie rarytasy... świnka morska! Nie dziękujemy, z degustacji nie skorzystamy.
|
| The food was superb here in Banos. / A jedzenie w Banos było wyśmienite. |
More photos from Ecuador/ Więcej zdjęć z Ekwadoru:
https://picasaweb.google.com/100799939256557756593/QuitoAndBanosEcuador?authuser=0&authkey=Gv1sRgCKeR4c2ciZLGQw&feat=directlink
No comments:
Post a Comment