 |
| Fascinating Selaron Steps (Escadaria Selaron) that were a constant changing work of art until its creator's death in 2013. He was a poor Chilean-born painter who had started this project as a tribute to Brazilian people. At first, he was collecting tiles in scrapyards or buying them (he could barely afford them though) but after a while people from all over the world started donating them. / Fascynujące Schody Selaron (Escadaria Selaron), które były niekończącym się projektem jego twórcy, który to został zamordowany w 2013 roku. Artysta ten był biednym Chilijczykiem, który postanowił poprzez ten projekt oddać cześć Brazylijczykom. Z początku zbierał płytki na śmietnikach i złomowiskach lub kupował, ile mógł ale po jakims czasie ludzie z całego świata zaczęli je jemu podsyłać. |
Rio de Janeiro was our final destination of this trip. We came here for a few days to do some sightseeing, sea swimming and to top our tan up. Brilliant weather you know, no chance for rain. We thought to ourselves. Nothing more misleading! Rio tuned out to be the only place where we were so unlucky in that respect. It rained every single day.
The city is full of contrasts.. And busy. Traffic is actually terrible, cars are everywhere. The most expensive suburbs of the city are right next to the favelas. Rich seem to be ignoring the poor.The amount of young, homeless people is staggering. And most of them seem to be black males.
Some restaurants had security where there were some tables and chairs outside for customers. One day we were having lunch and a guy approached asking if he can get some leftover chips but security was so quick to push him away that we didn't have time to react. Sadly, he disappeared quicker than he showed up. Luckily we did see some acts of kindness or showed ourselves. It's very had to ignore such an extent of poverty. You simply don't feel comfortable doing that.
Rio de Janeiro było ostatnim przystankiem podczas tej podróży. Przyjechaliśmy tutaj na kilka dni, aby pozwiedzać, popływać w morzu no i troszkę się poopalać. Pewni byliśmy, że pogodę będziemy mieli perfekcyjną - zero deszczu i ciepełko. Ale cóż za rozczarowanie! Rio okazało się być jedynym miejscem, gdzie nas szczęście pod tym względem zupełnie opuściło. Deszcz padał codziennie.
Miasto pełne jest kontrastów. I strasznie ruchliwe. Korki to norma, gdyż miasto jest zawalone autami. Najdroższe dzielnice miasta położone są zaraz przy tych najuboższych, zwanych favelami. Bogaci zdają się zupełnie ignorować tych biednych. Liczba bezdomnych, młodych ludzi jest przerażająca. Większość z nich (na nasze oko) stanowią czarni mężczyźni.
Niektóre restauracje zatrudniają ochroniarzy, którzy pilnują stoliki na zewnątrz. Któregoś dnia jedliśmy w jednej z nich gdy podszedł do nas młody chłopak, prosząc o frytki, których już i tak zjeść nie zamierzaliśmy. Wspomniani ochroniarze w mgnieniu oka chłopaka przepędzili. Tak szybko, że nawet nie mieliśmy czasu zareagować. Koleś zniknął za rogiem. Na szczęście da się zobaczyć też akty dobroci wobec tych chłopaków (lub bezdomnych ogólnie). Ciężko jest przejść obojętnie obok, zignorować taka biedę. Człowiek najzwyczajniej w świecie nie czuje się komfortowo.
 |
| Thanks to good old TripAdvisor, we have found a Rocinha Favela Tour guided by one of its inhabitants, Edson. This is the largest favela in Rio, a city within city. People live here totally off the grid - not paying for the rent or any other bills. Unfortunately they do not have any drainage systems either! / Poprzez stary, dobry TripAdvisor znaleźliśmy Rocinha Favela Tour, której przewodnikiem był jeden z mieszkańców faveli, Edson. Rocinha to największa favela w Rio, miasto w mieście. Ludzie mieszkają tu totalnie poza siecią - nie płacą ani za mieszkanie ani za inne rachunki. Niestety nie maja tutaj kanalizacji...! |
 |
| Edson is just about to open the "Gate of Heaven" in Rocinha Favela named because of the view on Rio behind the door... / Edson za chwilę otworzy ' Niebiańska Bramę'. Nazwaną tak ze względu na widok rozpościerający się na Rio za tymi drzwiami... |
 |
| Unfortunately, the weather prevented us from experiencing it but we didn't regret coming here at all. Edson took us to the safer parts of his favela but... / Niestety pogoda przeszkodziła nam w podziwianiu tego widoku. Ale i tak nie żałowaliśmy, że tutaj przyjechaliśmy. Edson oprowadził nas po bezpieczniejszej części faveli, ale... |
 |
| ... at one point I turned my camera in the wrong direction (not Keith's obviously) and was warned by Edson not to do it for my own and the rest of our groups' safety! / ... ale gdy w pewnej chwili skierowałam aparat w niewłaściwą stronę (nie mowa tu o Keth'ie oczywiście), Edson od razu zareagował i pouczył, że w niektóre miejsca nie należy nawet zerkać dla własnego i całej grupy bezpieczeństwa! |
 |
| Getting on top of the Sugar Loaf Mountain... Luckily we had a bit of sunshine over there:) / Wjechaliśmy na Górę Sugar Loaf... Na szczęście mieliśmy w tym momencie troszeczkę słońca:) |
 |
| Bad luck on Corcovado Mountain - Christ de Redeemer refused to show its face. / Pecha za to mieliśmy na Górze Corcovado - Chrystus Odkupiciel twarzy nawet na chwilę nie pokazał. |
 |
| Instead, we saw many of these capuchin monkeys. / Zamiast na nim, skupiliśmy się zatem na kapucynkach. |
 |
| After reading reviews on TripAdvisor we also visited Bar do David located in Leme favela. Our plan was to have a dinner over there but there wasn't much on the menu. Strangely, the owner explained that they were getting ready for the weekend?! While we consumed our snacks accompanied by David, the owner, police with guns showed up suddenly to arrest some lads. David's face whitened and he got twitchy and kept repeating "No problem, no problem, this is pacifying police". The whole action was very quick and smooth and in no time police left with 2 young guys loaded in their car. Despite this small incident we felt totally safe walking to and from the bar. / Po przeczytaniu wielu opinii na temat TripAdvisor postanowiliśmy również odwiedzić Bar do David, który znajduje się w faveli Leme. Zaplanowaliśmy sobie, że zjemy tam obiado-kolację, ale niestety nie mieli zbyt wielkiego wyboru. Właściciel w dziwny sposób tłumaczył to tym, iż przygotowywują się oni na weekend?! Zadowoliliśmy się przystawkami, i jak je zaczęliśmy spożywać (przy towarzystie Davida) nagle pojawiła się policja wyposażona w karabiny. Szukali jakichś chłopaków. Twarz Davida pobielała w ciągu sekundy, widać było, że się strasznie zestresował. Zaczął nerwowo powtarzać jak mantrę ' Nie ma problemu, nie ma problemu to tylko uspokajająca policja (tzw.pacyfying police)'. Cała ta akcja zakończyła się w mgnieniu oka i policjanci zaraz odjechali z 2 kolesiami na tylnym siedzeniu. Poza tym małym incydentem to ogólnie rzecz biorąc czuliśmy się bezpiecznie spacerując wieczorem po tej faveli. |
 |
| Empty Copacabana Beach - we didn't swim or even wet the toes in here.. And we are happy that it stayed like this. After all we learnt that all the human waste from the favelas above ends up in these waters around Rio. / Zupełnie pusta Plaża Copacabana - ani razu tu nie pływaliśmy, nawet stóp nie zamoczyliśmy... No i niczego nie żałujemy, gdyż jak się dowiedzieliśmy, odpady ludzkie ze znajdujących się na wzgórzach faveli spływają do tych wód otaczających Rio. |
More photos: /
Więcej zdjęć:
https://goo.gl/photos/fVfB3827TNbmn7xL7
No comments:
Post a Comment